Odpowiedz 
Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
07-03-2011, 20:37 PM
Post: #1
Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Kiedyś, jak mi się trochę nudziło skleciłem poniższy artykuł. Nie znalazłem w międzyczasie odpowiedniego miejsca, aby go wkleić. Teraz wkleiłem tutaj.

Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej

[Obrazek: dsc0334verkl.jpg]
Samica Tilapia deckerti w barwach godowych. Joop Clement

Pielęgnice stanowią już stały punkt w ogólnoświatowej akwarystyce. Coraz więcej gatunków można dostać odłowione prosto z naturalnego środowiska. Prym w tym wiodą nieustannie popularne gatunki z jezior Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Także Ameryka Południowa ma w tym duży udział. Gorzej ma się sprawa, jeśli chodzi o pielęgnice, które mają swoich przedstawicieli niemal w każdym sklepie zoologicznym. Chodzi oczywiście o Afrykę Zachodnią. Nie wiedzieć czemu, poza paroma gatunkami stale dostępnymi w sprzedaży, ciężko jest bardziej wymagającemu akwaryście wypatrzyć gdziekolwiek coś nowego. A przecież ciągle rozmnażające się Barwniaki czerwonobrzuche (Pelvicachromis pulcher) mogą się w końcu znudzić. Zaskakujące może być zatem, patrząc przez pryzmat tych właśnie, „opatrzonych” ryb, jakie bogactwo oferują nam różne gatunki występujące na pokaźnym obszarze Afryki, ciągnącym się od Gambii aż po rzeki Demokratycznej Republiki Konga. W tym zwięzłym artykule postaram się przedstawić ich różnorodność, i miejmy nadzieję zachęcić szersze grono Polskich akwarystów do zainteresowania się tymi cudownymi zwierzętami.
Pogrupowałem rodzaje pielęgnic zbliżonych wymaganiami, lub wyglądem – nie jest to podział stricte systematyczny, a tylko zbiór ułatwiający poznanie tej grupy ryb.

Barwniaki
Wydawałoby się, że tej grupy pielęgnic nie ma co przedstawiać. Czerwonobrzuche, Thomasa, i wszystko jasne. Błąd! Rodzajów, które można wrzucić do wspólnego „worka” pod tą nazwą, jest wbrew pozorom całkiem dużo. Weźmy na przykład dwa, blisko spokrewnione Nanochromis i Congochromis. Są to ryby małe, ale bardzo charakterne. U nas najczęściej spotykanymi gatunkami są dwa – N. transvestitus oraz N. parilus. O ile ten drugi to typowy przedstawiciel Nanochromis (co nie raz prowadziło do pomyłek w identyfikacji), o tyle transvestitusy mocno się wyróżniają. Nazwa została nadana nieprzypadkowo – samice są o wiele bardziej kolorowe niż samce, co jest dokładnym przeciwieństwem tego, co znamy u większości pielęgnic. Występują w dość mało znanym akwarystyce jeziorze Mai Ndombe, należącym do dorzecza Konga. Poza ubarwieniem wyróżniają się też zachowaniem – w porównaniu do innych przedstawicieli rodzaju są dość płochliwe i nieśmiałe. Wszystkich jednak dotyczy ten sam problem – trudność w doborze partnera. Prawdopodobieństwo, że kupiona w sklepie para będzie w akwarium zgodna i regularnie podchodzić do tarła nie jest zbyt duże. Dlatego warto zacząć od grupki młodych ryb różnej płci, i w miarę doboru par, i dostępnej w akwarium przestrzeni rozdzielać ryby, bo kłótnie, nie raz tragiczne w skutkach, są pewne. Gatunki rodzaju Congochromis wcześniej były zaliczane właśnie do poprzednio omawianego, ale zostały wydzielone, i obecnie znajdują się w nim piękne, smukłe ryby, w większości ubarwione w pomarańczowo-żółto.

[Obrazek: rubro_M_ct_terr_Mar17_07_005.jpg]
Samiec Pelvicachromis rubrolabiatus. Ted Judy, tedsfishroom.com

[Obrazek: 25959428.jpg]
Dobrana para Pelvicachromis taeniatus "Wouri". Piotr Koba

Pelvicachromis to dość obszerny rodzaj, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę różnorodność form barwnych gatunków. Prym wiedzie tutaj Barwniak szmaragdowy (Pelvicachromis taeniatus). Najczęściej spotykana jest hodowlana forma „Nigeria Red” z oszałamiającymi, czerwonymi samcami. Samice wszystkich form są dość podobne – różowofioletowy brzuch, i złoto-żółty pas u podstawy p. grzbietowej. Ze wszystkich odmian tego gatunku najbardziej wyróżnia się tzw. „Wouri”, pochodząca z rzeki o tej samej nazwie („rzeka raków”) płynącej w południowym Kamerunie. Samce są bardziej niż inne wygrzbiecone, a samice pomiędzy wspomnianymi kolorami na bokach mają niebieski pasek, a brzuch jest bardziej czerwony. Inne gatunki z tego rodzaju nie mają tylu odmian, ale same w sobie są ciekawe. Duże P. humilis, czy blisko z nimi spokrewnione P. rubrolabiatus są chyba najbardziej kolorowe. Niestety nie można im poświęcić tak małych akwariów, jak P. taeniatus (czyli 100 litrów), ale nieco większe (150 i więcej), a to ze względu na osiągane rozmiary, czyli nawet 12cm w przypadku samców.

[Obrazek: sub_moanda_F_ct_terr_may1_07_001.jpg]
Walczące samice Pelvicachromis subocellatus "Moanda". Ted Judy, tedsfishroom.com

Pelmatochromis, rodzaj do którego zaliczanych jest zaledwie 4 gatunki, a tak naprawdę jeden w miarę często pojawia się w akwariach naszych zachodnich sąsiadów (tym bardziej ucieszyła mnie kiedyś wiadomość, że i do nas zawitała dzika para). Mowa o P. nigrofasciatus. Nie można o nich powiedzieć, że to bardzo kolorowe ryby, ale widok dorosłych opiekujących się narybkiem musi być powalający. Są niezwykle eleganckie, a długie płetwy i ogólnie kształt ciała przywodzi na myśl południowoamerykańskie Aequidens, z tą różnicą, że P. nigrofasciatus wydają się być jeszcze bardziej dostojne. To przede wszystkim bardzo spokojne ryby. Mimo osiąganych 15cm jednej parce spokojnie wystarczy 100-120Litrowe akwarium.
Ostatni rodzaj, jaki uwzględnię w tej części, to Parananochromis. Nie są zbyt popularne, nawet jak na Afrykę Zachodnią. Prawdopodobnie dlatego, że występują głównie w Gabonie, skąd ryby są wyjątkowo rzadko eksportowane do Europy. Mimo to, można wśród nich znaleźć naprawdę przepiękne ryby, jak P. longirostris, których samce zdają się być „wysadzane” szmaragdami, co w połączeniu z żółto-miodowymi pokrywami skrzelowymi, i czerwonymi brzegami płetwy ogonowej wygląda wspaniale.

Czerwone diabły
Jedną z grup pielęgnic, których przy omawianiu Afryki Zachodniej pominąć nie można, są z pewnością Czerwieniaki. Zyskały one reputację pięknie ubarwionych, ale niezwykle agresywnych, małych ryb. W polskich sklepach mogliśmy dotychczas spotkać zaledwie dwóch przedstawicieli rodzaju Hemichromis, bo o nim mowa, a mianowicie H. lifalili ,sprzedawane jako Czerwieniaki dwuplame, no i te właśnie, czyli H. bimaculatus. Jeszcze częściej można trafić na krzyżówki, praktycznie niemożliwe do identyfikacji. Tymczasem, niektóre gatunki tegoż rodzaju odbiegają od „norm” ustalonych przez te wyżej wspomniane. Bo owszem, są pięknie ubarwione, ale albo nie są wcale takie małe, albo wcale nie są takie agresywne. Grupą, która zbiera gatunki większe, są tzw. „Five spotted Hemichromis”. Znajdziemy w niej 3 gatunki, dość blisko spokrewnione. Osiągają średnio ok. 20cm długości, a przy ich temperamencie, nawet bardziej ognistym od sztandarowych „dwuplamych” nie są to ryby ani dla akwarysty początkującego, ani dla posiadającego małe akwarium. Reprezentatywny dla tej grupy H. elongatus jest dobrym przykładem. Wszak ryby te nie mają specjalnych wymagań co do parametrów wody, ani pokarmu, jednak Lamboj (2004) podaje, ze obserwował pary tego gatunku w naturalnym środowisku obejmujące terytorium o wymiarach 20x5 metrów! To ogromny areał jak na takie ryby, nie trudno więc sobie wyobrazić, że niemal niemożliwa jest koegzystencja więcej niż jednej pary w tym samym zbiorniku. Owszem, pojedynczą parę możemy trzymać już w dość małym akwarium, rzędu 200-300Litrów, ale pozostawienie innych osobników tego samego gatunku razem to skazanie ich na pewną zagładę. Pozostałe pięcioplame czerwieniaki są nieco spokojniejsze. Lucanus (2007) wspomina o bezproblemowym utrzymywaniu 2 par H. frempongi w 700-Litrowym akwarium w towarzystwie tilapii z rodzimego jeziora (Bosumtwe, Ghana), które potrafiły przystosować się do agresji współmieszkańców - co ściślej mówiąc oznacza, że pływały w stadzie po środku akwarium, podzielonym między obie pary frempongi.

[Obrazek: dsc0065jcverkl.jpg]
Dobrana para Hemichromis frempongi. Joop Clement

[Obrazek: dsc0145verkl.jpg]
Hemichromis sp. Guinea I. Joop Clement

[Obrazek: dsc0035verkl.jpg]
Hemichromis sp. Guinea II Joop Clement



Z zupełnie innej strony pokazują się niedawno odkryte gatunki Hemichromis z Gwinei, które są małe, piękne i... wyjątkowo nieśmiałe. H. sp. Guinea 1 to ładny Czerwieniak, o delikatnym odcieniu czerwieni, czy jasnego brązu na całym ciele i atrakcyjnym wzorze składającym się z czerwonych i błękitnych pasków na policzkach. Natomiast H. sp. Guinea 2 to czerwnieniak który... ani trochę nie jest czerwony! Ryby te są bowiem złotawo-brązowe, policzki zdobią paski a pletwy są zielonkawe. Zatem nawet Czerwieniaki potrafią zaskoczyć!

Gębacze
W tym miejscu zdawałoby się, można się rozpisywać, przecież w Afryce pielęgnic inkubujących ikrę w pysku jest cała masa. A jednak, i tu możemy się zdziwić. Owszem, kilka rodzajów z Afryki Zachodniej jest reprezentowanych wyłącznie przez pyszczaki, ale nie jest to tak przeważająca liczba, jak to można by się spodziewać patrząc na Wielkie Jeziora. Pierwszym rodzajem, jaki w tym miejscu chciałbym przedstawić jest Chromidotilapia. Jest on znany już od dość dawna, a mimo że ryby te nie są jakimiś olbrzymami (12-16cm długości) to nie znalazł stałego miejsca w akwarystyce. Jest tak być może dlatego, że ryby nie mają oszałamiających kolorów, a są równocześnie dość płochliwe. Jakkolwiek by nie było, jeśli spotkacie kiedyś w sklepie te ryby, proponuję nie zastanawiać się, i nabyć kilka sztuk. Można powiedzieć w skrócie, że to „duże Barwniaki”, z bonusem, bo inkubujace ikrę w pysku. Jeden z najlepiej poznanych gatunków, C. kingsleyae, jest jednocześnie jednym z najciekawszych gatunków pielęgnic w ogóle. A to z tego powodu, że nie dość, że samiec jest dość mało atrakcyjnie ubarwiony ( w przeciwieństwie do samicy), to on, i tylko on zajmuje się inkubacją ikry oraz narybku. W tym czasie samica strzeże terytorium i naraża się na ataki drapieżników, podczas gdy samiec stara się ukrywać i maskować na miarę swoich możliwości.

[Obrazek: cguntheriwithfry.jpg]
Chromidotilapia guntheri[/i z narybkiem. Anton Lamboj

[Obrazek: dsc1995e.jpg]
Samiec [i]Chromidotilapia guntheri guntheri
. Andreas Jekel, geophagus.de

[Obrazek: dsc1991m.jpg]
Samica Chromidotilapia guntheri guntheri. Andreas Jekel, geophagus.de

Kolejny przykład, to bliscy krewni wyżej wymienionych, a konkretnie Benitochromis. W tym przypadku mowa o nieco mniejszych (8-12cm długości) gatunkach, ale bardziej kolorowych i niestety bardziej agresywnych (na szczęście tylko wewnątrzgatunkowo). Szczególnie warte uwagi są: jasne, niebiesko-szare Benitochromis riomuniensis, posiadające przepiękną czarno-białą płetwę grzbietową i ogólnie elegancki wygląd B. nigrodorsalis, oraz pomarańczowe B. ufermanni. Benitochromis bardzo pięknie wyglądają na tle zieleni, lub ciemnego podłoża, zwłaszcza gotowe do tarła osobniki prezentujące różowe brzuchy i niebieskie pokrywy skrzelowe.

[Obrazek: benitochromisbatesiifem.jpg]
Samica Benitochromis batesii z narybkiem. Anton Lamboj

Rwący potok
Doskonale znane wielu zainteresowanym Afryką akwarystom są bystrza Kongo. Stamtąd pochodzą m.in. popularne od dawna Świeciki kongijskie (Phenacogrammus interruptus). Niewielu jednak wie, że w płytkich, rwących wodach tego obszaru królują małe, wydłużone pielęgnice, niepodobne do żadnych innych (poza [iTeleocichla[/i] z Brazylii).
Najważniejszymi przedstawicielami tej grupy iCichlidae w sklepach są Garbacze. Bez wątpienia Garbacze hełmiaste (Steatocranus casuarius) to ryby znane większości polskich akwarystów. Podobnie jak pozostałe Steatocranus mają zredukowany pęcherz pławny, łączą się w bardzo stałe pary i nie są nadzwyczaj pięknie ubarwione. Są jednak ciekawymi obiektami obserwacji, a sposób pływania (raczej „podskakiwania”) przynosi na myśl ryby Babkowate (Gobiidae). Także bardzo silne płetwy piersiowe i brzuszne, za pomocą których ryby przytrzymują się skał w celu uniknięcia silnego prądu wody. Poza nielicznymi gatunkami (S. tinanti, S. glaber), zwłaszcza samce posiadają, jak sama nazwa wskazuje, pokaźny garb na głowie. Spośród wszystkich gatunków zwraca uwagę S. irvinei. Są większe niż inne Garbacze – osiągają nawet 17cm, nie mają tak zredukowanego pęcherza pławnego, przez co o wiele częściej pojawiają się w toni wody. Również większy poziom agresji wewnątrzgatunkowej (żeby mieć więcej niż jedną, dobraną parę, potrzeba naprawdę sporego akwarium) wyróżnia je pomiędzy pozostałych Steatocranus. Istnieje spora doza prawdopodobieństwa, że te bardzo atrakcyjne ryby zostaną wydzielone do innego rodzaju, Gobiochromis.
Ciemno ubarwione Teleogramma niełatwo pominąć. Oczy lekko uniesione ku górze, walcowate ciało o barwach identycznych jak ciemne kawałki skał – to czego potrzebują aby przetrwać w ekstremalnych warunkach. Dodatkową, niesamowitą cechą tych ryb są ogromne ziarna ikry, bardzo mocno potwierdzające się do podłoża. T. depressum, wbrew nazwie która mogłaby wskazywać na ciągły zły nastrój tych ryb, jest niezwykła z innego powodu – nie dość, że wydłużona, to jeszcze spłaszczona! Oczy są skierowane jeszcze bardziej ku górze, a ryba, jeśli spojrzy się na nią od przodu wygląda niesamowicie. Pielęgnice te osiągają ok. 15cm długości, i z racji ciągłego przebywania na dnie i terytorializmu wymagają akwarium o dużej powierzchni dna, ale minimalnej wysokości. Ważne jest zapewnienie im silnego nurtu za pomocą pomp turbinowych. Najlepiej poznanym i najatrakcyjniejszym gatunkiem jest zdecydowanie T. brichardi.

[Obrazek: tbrichardifemale.jpg]
Samica Teleogramma brichardi. Anton Lamboj

[Obrazek: tbrichardimaleportrait.jpg]
Portret samca Teleogramma brichardi. Anton Lamboj

Równie ciekawe są Giobiocichla. Barwy i kształt nie są tak zaskakujące jak u poprzedniczek, ale nadal to stworzenia godne uwagi. Samice są większe i bardziej kolorowe od samców, a te ostatnie podczas tarła zamiast przybierać tęczowe barwy, szarzeją. Obaj reprezentanci rodzaju osiągają około 12cm długości, i są mało agresywnymi rybami.

[Obrazek: gobiocichlawonderi.jpg]
Gobiocichla wonderi. Anton Lamboj

Przytulny krater

[Obrazek: pungumaclareni2.jpg]
Pungu maclareni Anton Lamboj

[Obrazek: myakajuvenile.jpg]
Młody okaz Myaka myaka Anton Lamboj

Im bardziej zagłębiamy się w nieskończoną ilość informacji o rodzinie Cichlidae, tym bardziej mogą nas zaskakiwać miejsca, gdzie te ryby możemy znaleźć w naturalnym środowisku. I uświadamiamy sobie, ze jeziora w Afryce to nie tylko Malawi, Tanganika, czy Wiktoria. Wcześniej wspomniane Hemichromis frempongi żyją w jeziorze Bosumtwe w Ghanie, które to jeziorko (średnica ledwie 7km) powstało po... uderzeniu meteorytu. Tymczasem w Kamerunie istnieje szereg jezior pochodzenia wulkanicznego (a więc powstałych po zalaniu krateru wygasłego wulkanu), które są niezwykle interesujące nie tylko dla geologów. Najbardziej znane dla akwarystyki z tych jezior, Barombi Mbo (dosł. Jezioro Słoni) ma średnicę 2,5km i zamieszkałe jest przez największą różnorodność gatunkową pielęgnic. Prawdopodobnie zostało najwcześniej zasiedlone przez te ryby. Mamy tam same dziwolągi. Począwszy od gąbkożernych Pungu maclareni, najatrakcyjniej ubarwionych ryb w jeziorze, osiągające ok. 12cm. Na szczęście ryby te przyjmują bez problemów pokarm suchy, podobnie jak malawijskie Mbuna. Kolejną ciekawostką jest Myaka myaka, jedna z najdziwniej ubarwionych pielęgnic (dominujące samce mają czarny korpus, z niewielkim dodatkiem niebieskiego podczas tarła, a głowę złotoszarą do szaroniebieskiej). Kształt ciała i zachowanie podczas tarła przywodzi na myśl tanganickie Cyathopharynx, lub Ophthalmotilapia przez co uważam te ryby za nader atrakcyjne i warte poświęcenia im zbiornika. Następnym gatunkiem jest Stomatepia pindu, przepiękna, drapieżna ryba, całkowicie czarna. Żywi się krewetkami, a w sposób polowania w środowisku naturalnym jest przykładem mimetyzmu – ryba opada na dno i udaje kawałek drewna. Pozostałe dwa gatunki z rodzaju Stomatepia nie są tak piękne, ale ze względu na zagrożenie wyginięciem (podobnie jak wszystkie inne pielęgnice z jezior kraterowych) powinny znaleźć się w akwariach chociaż kilku hobbystów. Poza tym w jeziorze występuje kilka gatunków z rodzaju Sarotherodon, oraz interesujące Konia. K. dikume kolorową rybą nie jest, ale ze względu na występowanie w głębszych obszarach jeziora (a tam tlenu jest bardzo mało) jest ciekawym zwierzęciem z ichtiologicznego punktu widzenia.

[Obrazek: dsc0406verkl.jpg][Obrazek: dsc0375verkl.jpg]
Tilapia snyderae Joop Clement

Drugim jeziorem które skupia uwagę pewnej liczby hobbystów jest malutkie Bermin. Ma powierzchnię zaledwie 0,5km kwadratowego, a spotkać w nim można, uwaga! 9 gatunków przepięknych, miniaturowych Tilapia (więc łatwo sobie tę liczbę porównać z jeziorem Tanganika, gdzie mamy 0,007 gatunku/km kwadratowy). Osiągają 7-12cm długości, mają małe wymagania, a pewien wysiłek hobbysty (dostarczanie świeżego roślinnego pokarmu) w pełni zwraca się w postaci przecudnych zielono-czerwonych barw podczas tarła. Najpopularniejszym gatunkiem jest T. snyderae, będąca jednocześnie najmniejszą tilapią i jedną najmniejszych pielęgnic w Afryce. Dla pary którejkolwiek z tych ryb należy przeznaczyć ok 100Litrowe akwarium.
Trzecie jezioro, Ejagham, znajdujące się w słynnym P.N. Korup, reprezentowane jest przez kilka gatunków, będących ze sobą blisko spokrewnionymi, i być może w przyszłości opisanymi jako oddzielne. Opisana najwcześniej T. deckerti oraz stosunkowo niedawno T. ejagham, T. fussiforme, T. nigrans, i prawdopodobnie jeszcze kilka innych.

[Obrazek: dsc0270verkl.jpg]
Tilapia deckerti. Od lewej, u góry: samiec w neutralnym ubarwieniu, ta sama ryba w barwach godowych, samica pilnująca potomstwa i młody okaz. Joop Clement

Jako że wyżej wymienione ryby żyją w bardzo ograniczonych środowiskach, podatnych na działalność ludzi, akwaryści są zobowiązani zająć się nimi, a zwłaszcza gatunkami z Barombi Mbo, któremu grozi nadmiarne odławianie (bo to zwierzęta konsumpcyjne). Te z mniejszych jezior są względnie bezpieczne (otoczone przez gęsty, górzysty las).

Na talerz, czy do akwarium?
Utarło się przekonanie, że „tilapia” to ryba która nadaje się najlepiej na patelnię. W Polsce poza T. buttikofferi, oraz Oreochromis mossambicus niemal cudem jest zdobyć jakiekolwiek inne ryby, które można by umieścić w tej samej rubryce. Pomijając przed chwilą wspomniane mieszkanki jeziora Bermin, w rzekach i innych jeziorach Zachodniej Afryki można spotkać jeszcze wiele pięknie ubarwionych gatunków. Interesująca jest np. T. guinasana, ponieważ występuje u niej znaczny polichromatyzm – występuje kilka form barwnych, znacząco rózniącyh się od siebie. I ten gatunek występuje w małym jeziorze Guinas w Namibii, o powierzchni 2800m kwadratowych, lecz głębokim aż na 200m.
Piękna, i czasem dostępna T. joka ma bardzo ciekawe ubarwienie, za młodu spokojnie może konkurować urodą z amerykańskimi pielęgnicami. Niestety z czasem pionowe pasy zlewają się ze sobą, a jasne prawie całkowicie zanikają. Osiąga 15cm.

[Obrazek: dsc0860verkl.jpg][Obrazek: dsc0854verkl.jpg]
Tilapia zilli Joop Clement

Wiele Tilapii prezentuje podobny wzór ubarwienia, bardzo atrakcyjny zresztą – zielonkawą górną część ciała, i czerwonawy brzuch. Takie ryby umiejscowione są w podrodzaju Coptodon. Mamy w nim zarówno miniaturowe Tilapie z jeziora Bermin, jak i szeroko rozprzestrzenioną, i dorastającą do 30cm Tilapię Zillego (T. zilli). Te bardzo łatwo dostosowujące się do nowych warunków ryby, występujące od Demokratycznej Republiki Konga, po Jordan i Syrię na północy kontynentu. Ze względu na łatwość hodowli i jak wspomniałem wcześniej piękne ubarwienie – mogłyby się stać popularnymi rybami.

[Obrazek: verklruwetijc.jpg]
Po lewej Tilapia ruweti poza okresem tarła, po prawej dobrana para podczas opieki nad potomstwem. Joop Clement

Tilapia ruweti może być z pewnością określania prawdziwym klejnotem wśród Tilapii. Gatunek ten niedawno pojawił się szerzej w akwarystyce, dzięki pojedynczym importom do Niemiec. Zamieszkuje dość rozległy obszar, od głównego biegu rzeki Lufira w DR Konga po deltę Okawango. Z tego względu łatwo dostosowuje do nowych warunków, i jest dość łatwa w utrzymaniu. W dodatku w czasie tarła jest przepięknie, błyszcząco niebiesko ubarwiona.

Jak widać na powyższych przykładach (niestety nie sposób jest ukazać wszystkie w jednym artykule) Afryka Zachodnia, to nie tylko Barwniaki czerwonobrzuche, czy Thomasa. Zainteresowanie tymi rybami w Polsce jest jednak ciągle bardzo nikłe. Wynika to zapewne z faktu, że w samej Afryce (zachodniej) jest mało profesjonalnych eksporterów ryb akwariowych, i nie jest łatwo takie ryby zdobyć. Poniekąd do obecnego stanu rzeczy przyczynia się także pogląd, że te pielęgnice to szare, mało ciekawe „myszki” nie bardziej warte uwagi niż podstawowa forma barwna gupika. Mogłoby być zatem zadziwiające, jak dużą rzeszę miłośników mają te ryby np. w Niemczech, czy USA. Mam zatem nadzieję, że choć niewielka grupka akwarystów po przeczytaniu tego artykułu, odrzuceniu fałszywych przekonań, zagłębieniu się w temat, i wreszcie wytrwałym poszukiwaniu, stanie się posiadaczami któregoś z wielu gatunków pielęgnic z Afryki Zachodniej. Co więcej, być może w niedalekiej przyszłości zapanuje moda na te ryby, na takim samym poziomie jaki możemy obserwować w przypadku południowoamerykańskich Apistogramma.

Bibliografia:
Lamboj A. (2004): The Cichlid Fishes of Western Africa; Brigit Schmettkamp Verlag
Lucanus O. (2005): Pielęgnice z jezior kraterowych w Kamerunie; Aqua Forum 13, str. 5-9
Linke H. (2003): Nowa pielęgniczka z Afryki Zachodniej Nanochromis sp. Kasai; Aqua Forum 6, str. 11-15
Lucanus O. (2007): Hemichromis frempongi; Nasze Akwarium 84, str. 9-10
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09-03-2011, 11:56 AM
Post: #2
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Świetny artykuł, sam nigdy nie interesowałem się za bardzo tą częścią Afryki, ale to jest bardzo zachęcające wprowadzenie Smile Praktycznie nic nie słyszałem o pielęgnicach z tych małych kraterowych jezior.

Gdzieś na CRC czytałem kiedyś, że niektóre gatunki afrykańskich pielęgnic z rodzajów barwniaków i czerwieniaków potrafią wykazywać zdolności do zbierania narybku do pyska (taki prawie mouthbrooding), np. gdy narybku zostaje niewiele. To się nazywa instynkt Smile

Pozdrawiam,
Adam
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09-03-2011, 13:06 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-03-2011 13:08 PM przez catfish_dude.)
Post: #3
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Hej,

robią to także gdy narybek jest jeszcze mały i przenoszą go w inne miejsce (zwykle codziennie gdzie indziej) a także potem gdy poczują się zagrożone a młode są jeszcze tak małe, że się rodzicom zmieszczą do pyska Smile.
U siebie u pelvicachromis taeniatus moliwe obserwowałem jeszcze jak kilka knypków oddaliło się za bardzo od pary rodziców to ojciec je zawsze zbierał do pyska i wypluwał w pobliżu reszty stadka Smile.

Benitochromisy też inkubują narybek w pysku. Z tych co mi zostały dobrała się para. Myślę, że niedługo będzie jakiś sexik Smile.

http://www.hassar.eu - importy prosto z gorącej zachodniej Afryki - tanio, drogo, konkretnie Smile
http://www.sumiki.pl - pierwszy polski portal o sumach (wykasowałem bazę niechcący ale mam backup - niedługo będzie śmigał)

Proud member of ACSI
http://silurus.acnatsci.org/
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-03-2011, 17:04 PM
Post: #4
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Wyjątkowo szczegółowy artykuł. Solidna dawka wiedzy. Bardzo się przyda przy wyborze obsady. W sumie to musze przyznać że niektórych wymioenionych w tekście gatunków i biotopów wogóle nie znałem. Więc pozostaje tylko podziękować za ten artykuł.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-03-2011, 21:10 PM
Post: #5
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Rzeczywiście świetny, nietuzinkowy tekst. Gratulacje Piotrze!

[Obrazek: 93c4a8623c8ea33fm.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13-03-2011, 16:33 PM
Post: #6
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Myślisz że coś z tych mniej znanych biotopów, np. Barombi Mbo, jest dostępne w Polsce?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13-03-2011, 17:23 PM
Post: #7
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Stomatepia pindu były kiedyś sprowadzone do Polski, szkoda że w małej ilości. Teraz ma je chyba Sendog Smile Ja chciałbym z tego jeziora najbardziej Myaka myaka. Aczkolwiek bardziej interesują mnie mini Tilapie z Bermin i Ejagham.

Z Mekki na Półwysep Jukatan jest w linii prostej 12 546 km. To tam występują pielęgnice Meeka (Thorichthys meeki).
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13-03-2011, 17:34 PM
Post: #8
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Piotruś w Diskusie mają Tilapia snyderae - przepiękne !!!
Dorosła para i kilka setek młodych. Są naprawdę oszałamiające.
Ja nie wziąłem tych Stomatepi - są bardzo stare. Zamówiłem u nich jednak 8 sztuk. Muszę je do siebie ściągnąć.

Krzysiek
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13-03-2011, 21:49 PM
Post: #9
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Tego o Tilapiach mogłeś mi nie pisać... Dodgy

Pozostaje mieć nadzieję, że te cudowne ryby staną się u nas popularneSmile

Z Mekki na Półwysep Jukatan jest w linii prostej 12 546 km. To tam występują pielęgnice Meeka (Thorichthys meeki).
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-03-2011, 23:52 PM
Post: #10
RE: Niezauważane, „szare” pielęgnice z Afryki Zachodniej
Dodałem kilka zdjęć, więcej wkrótce.

Z Mekki na Półwysep Jukatan jest w linii prostej 12 546 km. To tam występują pielęgnice Meeka (Thorichthys meeki).
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Ogłoszenia budowlane Warszawa Katalogseo24.pl Linki - SEO 24 Katalog SEO Katalog seo Katalog stron GREEN Katalog SEO seo katalog Polski Akwa Ranking Web Hosting By Arvixe