Odpowiedz 
[112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
27-09-2019, 22:34 PM
Post: #1
[112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Pozwolę sobie założyć ten wątek dle udokumentowania moich perypetii z powrotem do akwarystyki w towarzystwie z barwniakami szmaragdowymi. Zacznę od streszczenia poprzednich odcinków czyli od początku.
Zbiornik 112 l dojrzały,  parametry wody doprowadzone do wymogów przyszłej obsady. Na początek kilka otosków , kirysków, jedną kosiarka , 3 helmety i kupiona okazyjnie dobrana dorosła  para szmaragdów. Poza chwilowym atakiem okrzemków wszystko przebiegało jak należy i nic nie zwiastowało nadchodzących kłopotów. Niestety pewnego dnia samica barwniaka w niewyjaśnionych okolicznościach przeniosła się do krainy wiecznych łowów. I tu zaczęły się moje perypetie z szukaniem kobitki dla pogrążobego w smutku wdowca. ..... ale o tym w następnym odcinku Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-09-2019, 10:42 AM
Post: #2
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Fajny pomysł, może być z tego artykuł Wink Czekam na dalsze opowieści.

Małe, szare pielęgnice po 200 za sztukę?! A, są bardzo rzadkie...
To ja poproszę cztery.

Uwaga: Uczenie użytkowników umiejętności czytania ze zrozumieniem nie należy do obowiązków Teamu Cichlidae.pl.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-09-2019, 22:49 PM
Post: #3
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Streszczenia część druga ... 
Widząc co dzieje się z wdowcem, a raczej nie widząc go wcale bo całymi dniami siedział w wykopanym dole pod dużym kamieniem,  zabrałem się za przeczesywanie Internetu  w poszukiwaniu samiczki. Niestety sezon ogórkowy sprawił, że na moje ogłoszenia " Barwniak szuka żony " nie było żadnego odzewu. Gdy prawie pogodzilem się z myślą, że przynajmniej do jesieni mój samiec pozostanie singlem trafiłem wreszcie na katowicki sklep który miał w ofercie kilka samiczek. Co prawda różnica wieku była znaczna, ale chyba tylko młoda ślązaczka  była by w stanie wyciągnąć wdowca spod kamienia. Sprawna akcja logistyczna i już następnego dnia oczekiwałem z bukietem moczarki w dłoni na przyjazd kandydatki na jego żonę. Rybka dojechała z małym opóźnieniem ale w dobrej kondycji. Była trochę blada ale miałem nadzieję że po kwarantannie zrobi sobie piękny kolorowy makijaż na pierwszą randkę. Jakie było moje zdziwienie gdy przy pierwszym kontakcie z wdowcem zamiast brzuszek zaczerwieniony się jej policzki....mi opadły ręce a wdowiec wrócił do pustelni pod kamieniem.  Tyle zachodu i zamiast potencjalnej parki mam wdowca i kawalera że Śląska. ( dla dalszej łatwiejsze identyfikacji nazwijmy go Karlus czyli kawaler po Śląsku ) poprzedni właściciele zerwali z Karlusem i ze mną wszelki kontakt więc siłą rzeczy musiał zostać u mnie. Nauczony przykrym doświadczeniem postanowiłem tym razem na spokojnie poszukać pewnego sprzedawcy rybek płci żeńskiej. Miałem tylko nadzieję że nie potrwa to zbyt długo bo nie wiedziałem jak rozwiną się relacje między Wdowcem i Karlusem. Tak mijały kolejne tygodnie, Karlusowi udzielił się chyba nastrój Wdowca bo coraz częściej znikał na całe dnie w jaskini. Postanowiłem zmodyfikować odrobinę wystrój baniaka i dokupilem ławicę razbory klinowej dla rozruszania towarzystwa. Trochę pomogło ale nadal brak kobiet odciskał piętno na moich dwuch chlopakach do wzięcia...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-10-2019, 22:32 PM
Post: #4
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Mijają kolejne dni a w moim baniaku nadal na dwuch kawalerów wypada zero dziewczyny. Ten brak równowagi spowodował zanik jakiejkolwiek rywalizacji między samcami. Wdowiec tylko od czasu do czasu udowadnia młodemu a także sobie że mimo wieku jeszcze coś może i to on jest panem w kałuży. Resztę czasu spędzają jak dwaj dobrzy  kumple przy czipsach i piwie. Ja natomiast nadal sporo czasu poświęcam na szukanie dla nich drugich połówek. I wreszcie udaje się. Znajduję kolejny sklep na Śląsku posiadający kilka sztuk młodzieży barwniaka Nigeria Red. Tym razem rybki czeka dłuższą podróż. Ojczyzną ich jest kraina siedemjeden zwana. Niestety nie jest łatwo znaleźć chetną osobę która nie tyko przewiezie rybki z Wrocka do Tbgu ale da się jeszcze namówić na ich odbiór ze sklepu. Dzięki temu mam za to czas na kolejne zmiany w baniaczku. Na forum doradzano mi zakup 2 samic ale postanowiłem wyrównać szanse na starcie i dokupić 2 samice i mlodego samca. Wdowiec został z ciężkim sercem oddany do domu spokojnej starości. W przemeblowanym baniak na nowych lokatorów czekał tylko Karlus. Udaje mi się znaleźć dobrego czlowieka ktory dostarczy mi rybki. Upewniam sie jeszcze raz w sklepie czy aby na pewno nie pomylą się w rozpoznaniu płci i czekam na finalizację zamówienia. Jest coraz chłodniej na zewnątrz i trochę obawiam się skutków 8 godzinnego transportu. Koło północy odbieram zmarznietą gromadkę. Nie wytrzymuje i pierwsze co robię to sprawdzam płeć rybek. Mimo chłodnej wody samiczki są ładnie wybarwione więc kamień spada mi z serca. Teraz tylko pomyślnie je zaaklimatyzować. Mam nadzieję ze wszystko bedzie ok a mozliwośc obserwacji ich zachowań od samego początku czyli dobierania sie w pary zrekompensuje mi wszystkie dotychczasowe problemy.........
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-10-2019, 23:34 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2019 00:22 AM przez Goran.)
Post: #5
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
No i po kwarantannie. Wszystkie rybki już od kilku dni w głównym zbiorniku. Obyło się bez ospy którą wszyscy mnie straszyli. Karlus jak przystało na gospodarza zadbał o gości i porozstawiał ich po kątach. Przez kilka dni nowi raczej schodzili mu z drogi. Jednak z upływem czasu rybki stawały się coraz smielsze. Zaczęły zarysowywsc się podziały terenu i hierarchia w grupie. Dominował Karlus ale i jedna z samic uznała łupinę kokosa za swoją i zaczęła panowanie. Ich zachowanie pzypomina mi scenariusz klasycznego amerykańskiego filmu dla młodzieży.  ON ( Klarus ) jak kapitan drużyny futbolowej..  pręży mięśnie i na każdym kroku pokazuje kto tu dowodzi. Ona ( nazwijmy ją Zuza ) to przewodnicząca czirliderek.. super laska. Oboje przypisani do siebie bo tak wypada. Druga para ( nazwijmy ich Janusz i Kaśka ) to raczej przyjaciele niż potencjsłni kochankowie, na każdym kroku przeganiani przez Karlusa i Zuze.
Wszystko wskazywało że wyłania się dobrana para i ta druga. Jednak nie mogło być tak kolorowo . W miłości nic nie jest oczywiste. Z czasem związek Karlusa i Zuzy zaczął wyglądać jak stare małżeństwo.  Niby razem a osobno.  Karlus cała swoją energię ukieronkował na przeganianie wszystkiego co się rusza a zwłaszcza Janusza. Zuza poczuła się chyba opuszczona i niedoceniany i coraz częściej zalotnie merda  ogonkiem w stronę Janusza, na co on nie pozostaje obojętny.  Gdy tylko nie ma w pobliżu Karlusa pozwala sobie nawet poprzymilac się do Zuzy. Gołym okiem widać że czują do siebie miętę i gdyby byli sami poszli by na całość. Niestety jest jeszcze Karlus który dba by nie mieli dla siebie zbyt wiele czasu. Wogule z Janusza to niezły amant się zrobił. Nawet przyjaciółka Kasia poczuła się zazdrosna i wygina  śmiało ciało w jego obecności. Może to że jest bardziej wybarwiony tak działa na kobiety. Bo Karlus co prawda przypakowany ale zazwyczaj blady jak ściana. Mam nadzieję że ta jego oziębłość nie jest wynikiem zbyt długiego przebywania sam na sam z Wdowcem Smile Mając na uwadze że miłość i sraczka przychodzą znienacka poczekam jeszcze z decyzjami która para zostanie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08-10-2019, 18:41 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2019 18:54 PM przez Goran.)
Post: #6
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
No i coś chyba przegapiłem... jeszcze wczoraj biłem się z myślami czy już czy jeszcze odłowić Karlusa by Zuza i Janusz mieli wolną chatę a tu dziś niespodzianka. Wracam z pracy i co widzę? Kiryski do dzisiaj spokojnie zwiedzały wnętrze kolosa a teraz Karlus siedzi przed wejściem do niego i goni wszystko co się tylko zbliży. W środy kolosa pływa zaś Zuza .. co chwila wystawiając łebek zaprasza Karlusa do środka. Wygląda na to że jednak zdecydowała się na niego. Pewnie doszła do wniosku , że może nie jest tak przystojny i szalony jak Janusz ale przynajmniej będzie się przy nim czuła bezpiecznie bo obroni ja i przyszłe pociechy. 
Janusz chyba nie bardzo może pogodzić się z przegraną bo że złości przegania Kaśkę. Kaśka w ogóle ma przechlapane bo Zuza potrafi całe akwarium przepłynąć by ja pogonić.  Wracając potem do kokosa gdy płynie koło  Janusza powygina się jeszcze troszkę jak by mu chciała powiedzieć : patrz co straciłeś: ). Tak że chyba natura i instynkt wzięły górę. Związek Zuzy z Karlusem może nie jest tak szalony i namiętny jak mógł być z Januszem, ale da gwarancję że rozmnożą się najsilniejsze osobniki. Ciekawe jak duża będzie agresja przy tarle i czý Januszowi i Kasi trzeba będzie szukać nowego domu. A może się mylę i jeszcze nastąpi jakiś zwrot akcji... W końcu to będzie ich i moje pierwsze tarło ??
Jeszcze jedno mnie zastanawia... czy wśród Barwniaków trafią się jak u ludzi, że ojciec wychowuje nie swoje dzieci ? ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-10-2019, 22:28 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2019 22:33 PM przez Goran.)
Post: #7
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
W moim baniaku jak zwykle zmianySmile z jakiegoś powodu Zuza i Karlus przestali pilnować kokosa i wewnątrz buszuja kiryski. Jak wspomniałem ma to być moje pierwsze tarło w życiu i nie wiem o tym za wiele..... ale mam nadzieję że jeszcze do niego nie doszło i kiryski nie wyjadają właśnie ikry z kokosa.
Co do zmian to coś odmieniło się też Januszowi. Chyba postanowił zawalczyć jednak o Zuzę bo dziś po raz pierwszy odkąd tu zamieszkał postawił się Karlusowi. Przez dobrą godzinę przepychali się wzajemnie, szturchajac się, strosząc płetwy i tarmosząc za pyski. Zuza z ciekawością przyglądała się temu i jakby zachęcała do walki. Poniżej kilka fotek z tych zapasów.


Załączone pliki Miniatury
           
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-10-2019, 15:32 PM
Post: #8
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Fajne foitki. Widać, że dobrze jest im tam.

"Jeśli na tej planecie istnieje magia, można ją dostrzec w wodzie..." (LOREN EISELEY)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-10-2019, 21:58 PM
Post: #9
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
No i pierwsze tarło za mną. Amory barwniakow udzieliły się innym rybkom i dziś doczekałem się ikry ale niestety kirysków. Mam nadzieję że barwniaki popatrzą  sobie jak to się to robi i wezmą się do roboty. Pewnie nic z tego tarła się nie uchowa bo nawet jeśli ikra nie zostanie zjedzone to jak tylko coś się wykluje też posłuży jako karma. Ale i tak jestem zadowolony bo dotychczas poza zyworódkami nic nie udało mi się rozmnozyć. Wiem że do rozmnażania to jeszcze daleko ale chyba żlozenie ikry świadczy o dobrych warunkach w moim baniaku.


Załączone pliki Miniatury
   
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13-10-2019, 18:59 PM
Post: #10
RE: [112l] Barwniaków " Kronika wypadków miłosnych "
Fajnie się to czyta -czekam na ciąg dalszy.

[Obrazek: diyWI0o.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Ogłoszenia budowlane Warszawa Katalogseo24.pl Linki - SEO 24 Katalog SEO Katalog seo Katalog stron GREEN Katalog SEO seo katalog Polski Akwa Ranking Web Hosting By Arvixe